Moda na wegetarianizm obejmuje coraz większą liczbę osób. O ile jednak nie ma niczego dziwnego w tym, że osoba dorosła świadomie odrzuca mięso, to w przypadku, gdy chodzi dzieci, zdania są podzielone.
Z rodziców na dziecko
Zdarza się, że rodzice do tego stopnia przekonani są do praktykowanego przez siebie wegetarianizmu, że chcą w podobny sposób karmić swoje dziecko. Zdania specjalistów oraz samych rodziców są bardzo zróżnicowane. Niektórzy na przykład twierdzą, że dieta wegetariańska jest niezdrowa i nie wyobrażają sobie, aby ich dzieci mogły prawidłowo rosnąć bez mięsa.
Druga strona medalu
Inni z kolei twierdzą, że bez problemu można zawsze znaleźć inne źródła białka. Rodzice popierający wegetarianizm u dzieci bronią się tym, że zawsze przecież można wrócić do tradycyjnej diety, a dziecko w każdej chwili może spróbować czegoś innego.
Wybór dziecka
W łatwiejszej sytuacji są rodzice starszych dzieci, które mogą świadomie zdecydować o tym czy chcą spożywać mięso czy jednak w pełni odpowiada im dieta wegetariańska. Niestety, rodzice kilkuletnich dzieci nie zawsze są w tej komfortowej sytuacji.
Zdaniem specjalistów
Coraz częściej specjaliści otwarcie przyznają, że dieta wegetariańska może być z powodzeniem stosowana u dzieci, ale tylko pod warunkiem, że będzie należycie zbilansowana. Nie można zatem doprowadzić do sytuacji, w której rozwijające się dziecko będzie pozbawione kluczowych składników pokarmowych. Jeżeli wciąż nie wiemy, na które rozwiązanie najlepiej się zdecydować, to możemy udać się do lekarza, który będzie w stanie doradzić nam coś sensownego.
Mogą Cię zainteresować również:


Każda „dieta” powinna być prawidłowo zbilansowana. Sądzę, że zwykli zjadacze mięsa wogle nie zdają sobie z tego sprawy bo uważają, że ich sposób odrzywiania jest jedyny i słuszny i nie przejmują się tym. Natomiast Ci którzy świadomie eliminują mięso, mają dużo większą świadomość żywieniową i odrzywiają się zdrowiej, nie bałabym się o rodziców wegetarian i ich dzieci. Bałabym się o dzieci rodziców odrzywiających sie „tradycyjnie” czyli byle jak … bo to „tradycyjne’ jest pełne szkodliwych „śmieci”.